Znak towarowy a reklama porównawcza - kiedy jest dozwolona, a kiedy ryzykowna?
Czy możesz w reklamie wprost porównać swój produkt do Coca-Coli, Lidla albo konkurencyjnej marki i nie wpaść w kłopoty? Możesz - ale tylko pod warunkiem, że robisz to zgodnie z prawem, rzetelnie i bez wykorzystywania cudzej renomy. W tym artykule pokazujemy, kiedy reklama porównawcza może być skutecznym narzędziem sprzedaży, a kiedy staje się ryzykowną grą o reputację i pieniądze.
Reklama porównawcza to sposób promowania produktu lub usługi poprzez pokazanie, dlaczego jest lepsza od konkurencji. To rozwiązanie może wydawać się bardzo atrakcyjne - pozwala szybko i jasno wskazać przewagę naszej oferty. Jednak trzeba być ostrożnym, bo taka reklama może okazać się pułapką. Wystarczy jeden błąd, a skutki mogą być poważne: stracone pieniądze na procesy, pogorszenie wizerunku firmy, a także czas i nerwy poświęcone na rozwiązywanie problemów. Dlatego, zanim zdecydujesz się na reklamę porównawczą, warto poznać podstawowe zasady. Natomiast, znak towarowy, czyli logo lub nazwa marki, służy do jej rozpoznawania i odróżniania od innych firm. Reklama porównawcza często odnosi się do znaków towarowych innych firm, co może prowadzić do konfliktów prawnych. Łatwo o spór, jeśli nie zachowamy ostrożności. Celem tego artykułu jest wyjaśnienie, kiedy reklama porównawcza jest dozwolona, a kiedy może być ryzykowna.
Definicja znaku towarowego i reklamy porównawczej
Znak towarowy to najczęściej nazwa firmy, logo, specjalny symbol lub nawet charakterystyczny kolor, dzięki któremu możesz rozpoznać daną markę na rynku i odróżnić ją od innych. Przykładem może być słynne „M” McDonald’s, zielony krokodyl Lacoste czy charakterystyczny kształt butelki Coca-Coli. Znak towarowy pomaga klientom szybko znaleźć ulubiony produkt i daje pewność, że pochodzi on od sprawdzonego producenta.
W biznesie i marketingu pełni jednak jeszcze szerszą funkcję -buduje rozpoznawalność marki, wzmacnia jej wiarygodność, utrwala skojarzenia z jakością i wspiera długofalowe pozycjonowanie firmy na rynku.

EUTM 000062521

EUTM 000569731

EUTM 002979581
Reklama porównawcza z kolei to rodzaj reklamy, w której pokazujesz, dlaczego Twoja oferta jest lepsza od konkurencji. Możesz na przykład porównać cenę, jakość albo funkcje produktu - czasem nawet wprost wymieniając nazwę lub pokazując znak towarowy innej firmy. Wyobraź sobie reklamę pasty do zębów, w której producent mówi: „Nasza pasta usuwa więcej przebarwień niż Pasta X”. Tego typu reklama jest skuteczna, bo pozwala klientom łatwiej podjąć decyzję. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić - nie wolno wprowadzać w błąd, obrażać konkurencji ani wykorzystywać jej znaku towarowego w sposób, który może zaszkodzić jej reputacji. Z perspektywy marketingowej reklama porównawcza służy przede wszystkim pokazaniu przewagi własnej oferty i wyróżnieniu marki na tle konkurencji.
Wspólne znaczenie znaku towarowego i reklamy porównawczej najlepiej widać właśnie w strategii rynkowej przedsiębiorstwa. Znak towarowy buduje tożsamość marki i pozwala ją rozpoznać, natomiast reklama porównawcza ma przekonać klienta, dlaczego warto wybrać właśnie tę markę zamiast innej. Oba te narzędzia mają więc duże znaczenie marketingowe i sprzedażowe, ale ich zetknięcie wymaga ostrożności, ponieważ skuteczna komunikacja nie może odbywać się kosztem naruszenia cudzych praw.
Przepisy prawne dotyczące reklamy porównawczej
“Reklamą porównawczą jest reklama umożliwiająca bezpośrednio lub pośrednio rozpoznanie konkurenta albo towarów lub usług oferowanych przez konkurenta. art. 16 ust. 3 uznk”
Reklama porównawcza nie jest ani w prawie polskim, ani w prawie Unii Europejskiej konstrukcją niedozwoloną. Jest natomiast formą komunikacji handlowej, której dopuszczalność została uzależniona od spełnienia ściśle określonych przesłanek ustawowych. W prawie krajowym punkt wyjścia stanowi art. 16 ust. 3 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (art. 16 ust. 3 uznk), zgodnie z którym reklamą porównawczą jest reklama umożliwiająca bezpośrednio lub pośrednio rozpoznanie konkurenta albo towarów lub usług przez niego oferowanych. Na poziomie unijnym analogiczne rozwiązanie przyjmuje Dyrektywa 2006/114/WE dotycząca reklamy wprowadzającej w błąd i reklamy porównawczej, która harmonizuje warunki legalności tego rodzaju przekazów na rynku wewnętrznym.
Zarówno polskie, jak i unijne przepisy wychodzą z założenia, że reklama porównawcza może być legalnym narzędziem konkurowania, ale tylko wtedy, gdy opiera się na uczciwych zasadach rynkowych. Nie chodzi więc o samo zestawienie własnej oferty z ofertą konkurenta, lecz w jaki sposób, takie porównanie zostaje zbudowane. Reklama nie może wprowadzać odbiorcy w błąd, powinna dotyczyć towarów lub usług służących temu samemu celowi albo zaspokajających te same potrzeby, a samo porównanie musi odnosić się do cech, które są istotne, sprawdzalne i rzeczywiście nadają się do obiektywnej oceny. Jedną z takich cech może być cena, ale równie dobrze mogą to być skład, wydajność, parametry techniczne czy inne właściwości mające realne znaczenie dla klienta. Samo hasło, że dany produkt jest „lepszy”, „tańszy” czy „skuteczniejszy”, nie wystarczy, jeżeli za takim przekazem nie stoją konkretne i weryfikowalne dowody.
Równie wyraźnie przepisy wskazują, gdzie kończy się dozwolone porównanie, a zaczyna obszar ryzyka prawnego. Reklama porównawcza nie może wywoływać pomyłki co do pochodzenia towarów lub usług, nie może podważać reputacji konkurenta ani uderzać w jego markę, znak towarowy czy inne oznaczenia odróżniające. Niedopuszczalne jest również wykorzystywanie cudzej renomy po to, by wzmacniać atrakcyjność własnej oferty. Innymi słowy, przedsiębiorca nie może budować siły swojego przekazu wyłącznie na rozpoznawalności konkurenta. Poza granicami prawa pozostaje także przedstawianie własnych towarów lub usług jako imitacji albo odpowiednika produktu oznaczonego cudzym chronionym znakiem. Jeżeli natomiast reklama dotyczy oferty specjalnej, promocji lub warunków ograniczonych w czasie, odbiorca powinien otrzymać jasną i jednoznaczną informację, jak długo dana oferta obowiązuje.
W praktyce oznacza to, że reklama porównawcza jest dopuszczalna wtedy, gdy rzeczywiście pomaga odbiorcy porównać oferty i podjąć świadomą decyzję. Staje się natomiast ryzykowna wtedy, gdy zamiast rzetelnej informacji zaczyna pełnić funkcję narzędzia do osłabiania konkurenta, przejmowania jego renomy albo budowania przewagi przez sugestię, a nie przez fakty. Samo odwołanie się do konkurencyjnej marki nie jest jeszcze naruszeniem prawa. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy porównanie przestaje być uczciwe, a zaczyna ingerować w cudze prawa lub interesy rynkowe.
Kiedy reklama porównawcza jest dozwolona?
Reklama porównawcza jest dopuszczalna, ale tylko wtedy, gdy pozostaje w granicach wyznaczonych przez przepisy i zasady uczciwej konkurencji. Nie wystarczy samo przekonanie przedsiębiorcy, że jego oferta jest lepsza od oferty konkurenta. Przekaz musi być zbudowany w taki sposób, aby odbiorca otrzymał rzetelną, sprawdzalną i niewprowadzającą w błąd informację, a nie jedynie marketingową sugestię przewagi.
W pierwszej kolejności porównanie powinno dotyczyć towarów lub usług, które zaspokajają te same potrzeby albo są przeznaczone do tego samego celu. Zestawianie produktów należących do różnych kategorii, o odmiennym zastosowaniu lub skierowanych do innego odbiorcy, co do zasady nie mieści się w granicach dopuszczalnej reklamy porównawczej. Równie istotne jest to, aby porównanie opierało się na cechach relewantnych z punktu widzenia klienta, a więc takich, które mają rzeczywiste znaczenie przy podejmowaniu decyzji zakupowej. Mogą to być przykładowo cena, skład, wydajność, parametry techniczne, funkcjonalność albo inne właściwości, które da się obiektywnie zweryfikować.
Legalna reklama porównawcza wymaga również, aby sposób zestawienia ofert był uczciwy. Nie może prowadzić do zniekształcenia obrazu rynku przez wybiórcze przedstawianie danych, przemilczanie istotnych okoliczności albo eksponowanie takich elementów, które tworzą mylne wrażenie przewagi. Samo twierdzenie, że produkt jest „najlepszy”, „skuteczniejszy” czy „bardziej opłacalny”, nie będzie wystarczające, jeśli za takim komunikatem nie stoją konkretne i weryfikowalne podstawy. Reklama porównawcza nie może więc opierać się na ogólnikach, lecz na porównaniu, które da się obronić w kategoriach faktów.
Warunkiem dopuszczalności takiej reklamy jest także poszanowanie sfery prawnej konkurenta. Przekaz nie może wywoływać ryzyka pomyłki co do pochodzenia towarów lub usług ani sugerować istnienia powiązań gospodarczych, organizacyjnych lub handlowych pomiędzy przedsiębiorcami, jeżeli takie powiązania w rzeczywistości nie istnieją. Niedopuszczalne pozostaje również dyskredytowanie konkurenta, jego działalności, znaku towarowego lub innych oznaczeń odróżniających. Porównanie może być stanowcze i wyraziste, ale nie może przyjmować formy deprecjonowania drugiej strony.
Szczególnej ostrożności wymaga sytuacja, w której reklama odwołuje się do znaku towarowego konkurenta. Samo użycie cudzego oznaczenia nie jest automatycznie bezprawne, ale nie może prowadzić do nieuczciwego korzystania z renomy cudzej marki. Reklama porównawcza nie może służyć temu, aby dzięki rozpoznawalności konkurenta sztucznie wzmacniać wiarygodność własnej oferty. Niedopuszczalne jest również przedstawianie własnego towaru lub usługi jako imitacji albo odpowiednika produktu oznaczonego cudzym chronionym znakiem towarowym.
Przykład
Dobrym i czytelnym przykładem reklamy porównawczej, która stała się w Polsce rozpoznawalna także dla przeciętnego konsumenta, była akcja „Biedronkowy koszyk oszczędności” komunikowana w sierpniu 2023 roku. To przykład o tyle istotny, że pokazuje, jak w praktyce może wyglądać porównanie oparte na konkretnych, weryfikowalnych danych, a nie wyłącznie na reklamowym haśle o „najniższych cenach”.
Istotą tej kampanii było zestawienie cen tego samego zestawu produktów, zakupionych tego samego dnia, przy zachowaniu porównywalnych warunków zakupu. Biedronka wskazywała, że 8 sierpnia 2023 r. nabyto 20 identycznych produktów - tych samych marek i gramatur - między innymi w sklepach Biedronka i Lidl, bez korzystania z kart lojalnościowych czy dodatkowych mechanizmów promocyjnych. Następnie porównanie oparto na paragonach, a więc na materiale, który mógł stanowić obiektywną podstawę przekazu reklamowego.
W komunikacji wskazano również przykładowe produkty objęte porównaniem, takie jak cukier, woda, kawa, margaryna czy kabanosy, a także przedstawiono konkretny wynik zestawienia: 170,73 zł w Biedronce wobec 174,05 zł w Lidlu. Z prawnego i marketingowego punktu widzenia znaczenie miało tu to, że porównanie dotyczyło nie ogólnego wrażenia cenowego, lecz konkretnego koszyka, z konkretnej daty i przy jasno określonych założeniach.
To właśnie dlatego ten przykład można uznać za modelowy z perspektywy reklamy porównawczej. Przekaz odnosił się do towarów tego samego rodzaju, opierał się na mierzalnym kryterium ceny, a dodatkowo zakładał możliwość weryfikacji, ponieważ spółka deklarowała udostępnienie paragonów oraz listy porównywanych produktów. Dla odbiorcy oznaczało to większą przejrzystość, a z perspektywy prawnej - istotne wzmocnienie obrony takiej kampanii jako porównania opartego na sprawdzalnych danych.

źródło: https://media.biedronka.pl/
Ryzyko związane z niewłaściwym użyciem reklamy porównawczej
Jeżeli reklama porównawcza opiera się na niepełnych lub mylących danych, może zostać uznana za czyn nieuczciwej konkurencji. Taka sytuacja może wystąpić na przykład wtedy, gdy przedsiębiorca porównuje własną cenę promocyjną z regularną ceną konkurenta albo nie wskazuje daty, z której pochodzą zestawiane ceny. Wówczas reklama stwarza pozór uczciwego porównania, mimo że odbiorca nie otrzymuje pełnej i rzetelnej informacji. Kłopot pojawia się też, gdy porównujesz rzeczy nieporównywalne (inny wariant, gramatura, jakość, inna kategoria) albo nie da się sprawdzić, jak policzyłeś tzw.„koszyk” - prawo wymaga, by porównanie było rzetelne i weryfikowalne. Niedopuszczalne jest również takie konstruowanie reklamy porównawczej, które prowadzi do ośmieszenia lub dyskredytowania konkurenta zamiast rzetelnego porównania ofert. W szczególności dotyczy to sugestii, niemających oparcia w faktach, że konkurent działa nieuczciwie albo oferuje produkty lub usługi niższej jakości. Problem pojawia się także wówczas, gdy reklama może sugerować odbiorcy, że porównywane marki pochodzą od tego samego przedsiębiorcy albo że istnieją między nimi powiązania handlowe lub organizacyjne. Taki efekt może wynikać np. z podobnej grafiki, hasła lub sposobu prezentacji przekazu. Istotnym ryzykiem jest również nieuczciwe wykorzystywanie renomy cudzej marki, polegające na takim użyciu znaku towarowego konkurenta, które ma wzmacniać wiarygodność własnej oferty. W takich przypadkach konkurent może dochodzić m.in. zaniechania kampanii, usunięcia jej skutków, złożenia oświadczenia, odszkodowania albo wydania uzyskanych korzyści. Sąd może także orzec o wycofaniu lub zniszczeniu materiałów reklamowych związanych z bezprawnym przekazem.
Przykład:
Hasło „Od 2002 roku Biedronka tańsza niż Lidl” pokazuje, że reklama porównawcza może szybko stać się przedmiotem sporu prawnego. W tej sprawie zastosowano zabezpieczenie obejmujące nakaz zaprzestania używania hasła oraz usunięcia skutków kampanii. Co istotne, UOKiK publicznie podkreślał, że reklama porównawcza może być legalna, ale nie może być nieuczciwa ani wprowadzająca w błąd. To wyraźny sygnał, że nawet reklama oparta na porównaniu cen musi być przygotowana z dużą starannością, ponieważ może zostać zakwestionowana zarówno przez konkurenta, jak i przez organy analizujące uczciwość przekazu.

Reklama porównawcza przedstawiona na bilbordzie marki Biedronka
Przykłady skutecznych i nieetycznych reklam porównawczych
Skuteczne reklamy porównawcze:
a) Pepsi Challenge vs Coca‑Cola (ślepy test smaku)
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów reklamy porównawczej w historii marketingu była kampania Pepsi Challenge, oparta na formule tzw. ślepego testu smaku. Uczestnicy próbowali dwóch napojów bez informacji, która próbka pochodzi od Pepsi, a która od Coca-Coli, a następnie wskazywali ten smak, który oceniali jako lepszy. Siła tego przekazu polegała na prostocie oraz na oparciu kampanii na bezpośrednim doświadczeniu konsumenta, a nie wyłącznie na deklaracji samej marki.
Z perspektywy marketingowej była to forma porównania wyjątkowo skuteczna, ponieważ angażowała odbiorcę i pozwalała mu samodzielnie skonfrontować produkt z ofertą konkurenta. Z perspektywy prawnej i komunikacyjnej istotne było natomiast to, że kampania nie opierała się na ośmieszaniu konkurenta ani na podważaniu jego reputacji, lecz na zestawieniu jednego, konkretnego kryterium - indywidualnej oceny smaku.

Materiał promocyjny Pepsi nawiązujący do reklamy porównawczej opartej na ślepym teście smaku względem Coca-Coli.
b) Orange na Kartę vs Plus/Play/T‑Mobile – porównanie warunków z dopiskiem
Następnym przykładem reklamy porównawczej prowadzonej w sposób bardziej uporządkowany i ostrożny były kampanie Orange na Kartę, w których operator zestawiał swoją ofertę prepaid z ofertami konkurencyjnych sieci, takich jak Plus, Play czy T-Mobile. Istotą tego rodzaju przekazu nie było samo ogólne twierdzenie, że dana oferta jest „lepsza”, lecz wskazanie, jakie konkretnie warunki zostały objęte porównaniem.
Znaczenie miało tu przede wszystkim to, że Orange odnosiło się do określonych taryf oraz wskazywało moment, na który dokonywano zestawienia. Taki sposób komunikacji ma duże znaczenie zarówno z perspektywy prawnej, jak i z punktu widzenia odbiorcy. Pozwala bowiem jasno odczytać, że porównanie dotyczy konkretnej wersji oferty, obowiązującej w określonym czasie, a nie ogólnej i niezmiennej przewagi nad konkurencją we wszystkich możliwych wariantach.
Nieetyczne reklamy porównawcze:
Za przykład reklamy porównawczej, która spotkała się z istotnym ryzykiem prawnym, można uznać kampanię Play opartą na haśle „Z Play do Plusa taniej niż z Plusa do Plusa”. Przekaz był wyrazisty i z marketingowego punktu widzenia bardzo nośny, ponieważ w prostej formule sugerował odbiorcy jednoznaczną przewagę cenową oferty jednego operatora nad ofertą konkurenta. Właśnie tego rodzaju skrótowość, atrakcyjna reklamowo, bywa jednak zarazem źródłem największego ryzyka.
Spór wokół tej kampanii dotyczył między innymi tego, czy porównanie rzeczywiście oddawało realne warunki korzystania z usług i czy nie pomijało elementów mających znaczenie dla ostatecznego kosztu połączeń. Z perspektywy prawa reklamy porównawczej ma to znaczenie zasadnicze. Jeżeli przekaz eksponuje tylko wybrany fragment oferty, a pomija pozostałe czynniki wpływające na ocenę porównania, może zostać uznany za niepełny, a w konsekwencji - za potencjalnie wprowadzający w błąd. W tej sprawie konkurent zdecydował się na drogę sądową i uzyskał zabezpieczenie polegające na nakazie zaprzestania emisji kampanii. Już sam ten etap dobrze pokazuje, że reklama porównawcza może stać się przedmiotem bardzo szybkiej reakcji prawnej, jeszcze zanim dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia sporu.
Innym przykładem reklamy porównawczej, tym razem o bardziej pośrednim charakterze, była kampania Sunlight posługująca się hasłem: „Mamo, mam nowego przyjaciela! A co z Ludwikiem?”. Siła tego przekazu nie polegała na przedstawieniu wprost mierzalnych cech produktu ani na zestawieniu konkretnych parametrów, lecz na wywołaniu u odbiorcy natychmiastowego skojarzenia z dobrze znaną marką konkurencyjną. To właśnie taki mechanizm sprawia, że reklama pośrednia bywa szczególnie interesująca marketingowo, ale jednocześnie znacznie trudniejsza do oceny z perspektywy prawa.
W tego rodzaju przekazie porównanie nie odbywa się bowiem przez jasne wskazanie ceny, składu, wydajności czy innych obiektywnie sprawdzalnych cech, lecz przez sugestię, że nowy produkt może zastąpić dotychczasowego lidera albo że marka obecna na rynku od lat przestała być oczywistym wyborem
Jak zabezpieczyć się przed ryzykiem?
Aby nie wpaść w problemy prawne przy reklamie porównawczej, trzymaj się zasady „porównuję tylko to, co da się uczciwie porównać”: produkty/usługi tego samego rodzaju, według jednego, obiektywnego kryterium (np. cena z konkretnego dnia, mierzalna cecha, wynik testu), bez mieszania wariantów i bez „kreatywnej” selekcji danych.
Drugą złotą radą jest pełna weryfikowalność - zawsze miej dowody (paragony, cenniki, metodologia testu, daty i zakres porównania) i tak komunikuj przekaz, żeby przeciętny odbiorca mógł zrozumieć co dokładnie porównujesz i na jakiej podstawie.
Reklama porównawcza powinna służyć rzetelnemu zestawieniu ofert, a nie ośmieszaniu konkurenta czy podważaniu jego reputacji. W przeciwnym razie łatwo przekroczyć granice dopuszczalnego porównania i narazić się na zarzut nieuczciwej reklamy.
Dodatkowo pilnuj, żeby reklama nie budowała pomyłki co do źródła pochodzenia (brak skojarzeń typu „jesteśmy powiązani”, „to to samo”) aby nie korzystała z cudzej renomy ani nie sugerowała, że konkurencyjny produkt to imitacja.
Podsumowując, reklama porównawcza może być skutecznym i legalnym narzędziem marketingowym, ale tylko wtedy, gdy opiera się na rzetelnych danych, obiektywnych kryteriach i nie narusza praw konkurenta. Jeżeli ma być skuteczna, powinna porównywać oferty, a nie atakować konkurenta. Jeżeli ma być bezpieczna, musi opierać się na faktach, które można zweryfikować. Dlatego przed wypuszczeniem kampanii warto przeprowadzić jej ocenę prawną. To najprostszy sposób, aby ograniczyć ryzyko sporu, w którym konkurent może domagać się m.in. wstrzymania reklamy, usunięcia jej skutków, złożenia oświadczenia, odszkodowania albo wydania uzyskanych korzyści, a sąd może ingerować także w same materiały reklamowe.
FAQ
Poznaj odpowiedzi na popularne pytania
Nie. Samo użycie cudzego znaku towarowego w reklamie porównawczej nie jest automatycznie bezprawne. Może być dopuszczalne, jeżeli służy uczciwemu, obiektywnemu i możliwemu do zweryfikowania porównaniu. Ryzyko naruszenia pojawia się wtedy, gdy cudza marka jest wykorzystywana nie do rzetelnego zestawienia ofert, lecz do przyciągania uwagi odbiorcy lub budowania przewagi kosztem renomy konkurenta.
W wielu przypadkach tak. Jeżeli marka konsekwentnie używa określonego sloganu, claimu lub charakterystycznego elementu komunikacji i ten element zaczyna być kojarzony z konkretnym przedsiębiorcą, warto rozważyć jego ochronę. Dobrze przemyślana strategia znaków towarowych nie ogranicza się wyłącznie do nazwy firmy czy logo, ale może obejmować także te oznaczenia, które realnie budują rozpoznawalność marki na rynku.